
Jak? Pytaliście czy to nie jest szkodliwe. Nawet jak przekonac rodziców. Odpowiadam. Wegetarianizm absolutnie nie jest szkodliwy, pod warunkiem że nasza dieta jest rozsądna i zrównoważona. Jedząc jedynie owoce, warzywa i słodyczne nie będziemy zdrowi i w pełni sił. W najgorszym wypadku może skończyć się to anemią co równa sie iestety z pobytem w szpitalu. Będąc na takiej diecie (mówimy tu o wegetarianiźmie, nie weganiźmie gdzie nie jes sie również ryb i nabiału)trzeba zwracać uwagę na dostarczenie organizmowi odpowiedniej ilości białka. Obecnie na rynku istnieje mnóstwo produktów sojowych, które są smaczne i zdrowe. Paszteciki, pieczywo, paróweczki, pasty, kotlety, zapiekanki i wiele, wiele innych. Oprócz soi można jeść również fasolę, soczewicę. Rodziców mozna przekonać w bardzo prosty sposób. Oczywiscie, zalezy to od charakteru, ale nei jest to trudne. Nalezy podać wszystkie wartości takie diety. Powiedzieć, jakby to miało wyglądać. Możecie podać mnie za przykład osoby, która świetnie sie z tym czuje i doskonale radzi. Proponuję, żebyście na próbe przygotowali rodzicom jakieś wegetariańskie danie. Może to ich przekona? Oczywiście nie zmuszam nikogo do wegetarianizmu i nie mam zamiaru. To musi być tylko i wyłącznei wasza decyzja. Wasza i nikogo innego. Ja tu tylko pomagam. No i może uświadamiam. 2005-11-03 18:13:21 skomentuj (28) wegetarianizm ![]() Dlaczego mielibyśmy nie pozwalać żyć innym istotom, skoro żyja po swojemu i nas nie krzywdzą. Nie widzimy żadnego powodu, by je zabijać, a co dopiero zjadać. Człowiek jest istotą, która nie musi zabijać, żeby przetrwać, więc mając to szczęście, nie powinnismy tego robić. Zjadanie zwierząt jest niczym nieuzasadnionym zwyrodnialstwem. Od jedzenia mięsa nie umiera się, ale też nie jest one w żadnym stopniu niezbędne w żywieniu ludzi. Badania naukowe, a przede wszystkim praktyka dowodzą, że dieta bezmiesna jest zdrowa, a wegetarianie są zdrowsi od mięsożerców, odporniejsi i lepiej się rozwijają. Coraz większa rzesza środowiska lekarskiego na całym świecie namawia do wegetarianizmu. Nie ma żadnego składnika żywieniowego w mięsie, którego nie byłoby w produktach roślinnych. Nic nie stoi na przeszkodzie by móc całkowicie zastąpić mięso bogatszym zestawem warzyw. Dlatego nie uczestniczymy w zbrodni, jakim jest mordowanie zwierząt dla zapychania sobie ich zwłokami brzuchów. Kto chciałby być chodzącą trumną? W zależności od ilości spożywanego mięsa, mniej lub bardziej truje ono ludzki organizm - jednak zawsze jego wpływ jest szkodliwy. Wieloletnie badania prowadzone na różnych kontynentach dowiodły, że jedzenie mięsa jest odpowiedzialne za choroby cywilizacyjne u ludzi jak rak, cukrzyca czy choroby serca. Wśród wegetarian ryzyko raka jest mniejsze o około 40 procent a choroby wieńcowej serca o 30 procent. Mięso jest dla organizmu człowieka samo w sobie toksyczne, jednak sposób hodowli zwierząt na rzeź potęguje jeszcze tą sytuację. Aby zapobiec nagminnym chorobom u hodowanych zwierząt i wpłynąć na przyrost ich masy mięśniowej, dodaje się zwierzętom do pasz dużą ilość różnego rodzaju antybiotyków. Jedzący drób czy wieprzowinę regularnie je więc razem z mięsem przyjmują, nieświadomie niszcząc swoje zdrowie. Roślinożerne zwierzęta jak krowy, karmi się, nie trawą, jakby się mogło wydawać, ale mąką wymieszaną z mięsem i kośćmi padłych zwierząt. Współczesnie sprzedawane powszechnie mięso nie jest więc nawet prawdziwym mięsem, ale pełnym przenoszonych na ludzi zwierzęcych chorób toksycznym produktem. Skandal z chorobą BSE czy pryszczycą odkrył tylko niewielki fragment okrutnej prawdy o eksploatacji zwierząt przez przemysł mięsny. Jest on nastawiony na nieliczący się z niczym zysk, a jego ofiarami padają wszyscy - zwierzęta i ludzie. ![]() o wegetarianiźmie ![]() ![]() 2005-06-24 20:54:01 skomentuj (17) Transport koni + Raport naocznych śwadków... Co roku eksportujemy ponad 100 tys. koni, głównie do Włoch. Dzięki temu należymy do czołówki krajów, handlujących zwierzętami rzeźnymi, choć transport ich nie od dziś owiany jest zła sławą. Polacy deklarują wielka miłość do koni. Skąd pochodzą konie? Konie są sprzedawane na mięso bez względu na rasę czy wiek, jednak najczęściej do transportów śmierci trafiają konie robocze o kasztanowym umaszczeniu i łagodnym usposobieniu. Większość z nich pochodzi od prywatnych właścicieli. Eksportuje się również wiele koni wyścigowych oraz ze szkółek jeździeckich. Wiele koni przywożonych jest z Litwy a nawet z Rosji i przez Polskę wiezionych do Włoch. Wiele koni jest starych, schorowanych, rannych a nawet ślepych, a z powodu wielkiego popytu na koninę w krajach Europy Zachodniej na mięso eksportowane są nawet zdrowe i silne konie. Źrebięta, których mięso uchodzi we Włoszech za "zdrową żywność" są najbardziej poszukiwane. Ponieważ dokumentacja koni jest często fałszowana, często nie można ustalić ich rzeczywistego pochodzenia. Częste są przypadki kradzieży koni, ponieważ złodzieje wiedzą, iż łatwo będzie zdobyć fałszywe świadectwa pochodzenia zwierząt. Na największym końskim targu w Skaryszewie sprzedawane są tysiące koni. Transport Konie są przewożone przeładowanymi ciężarówkami, co często powoduje, iż upadają i tratują się wzajemnie. Niebezpieczeństwo wzrasta w miarę podróży przez Polskę, ponieważ po drodze doładowywane są dalsze konie. Z Cieszyna konie przewożone są przez Republikę Czeską i Słowację, a następnie dalej do Słowenii i na Węgry. Przewoźnicy wybierają okrężną drogę, by uniknąć restrykcyjnych kontroli weterynaryjnych przeprowadzanych w Austrii. Praktyka ta, chociaż bardzo często stosowana, jest nielegalna i wydłuża podróż o wiele godzin. Koniom trudno jest ustać w kołyszących się ciężarówkach, zwłaszcza, że są krótko uwiązane do uchwytów w ścianach pojazdów - to kolejna nielegalna praktyka, stosowana, by konie nie gryzły się nawzajem. praktyka, stosowana, by konie nie gryzły się nawzajem. praktyka, stosowana, by konie nie gryzły się nawzajem. Po przybyciu do punktów przeładunkowych konie, które padły są wywlekane z ciężarówek łańcuchami lub poddawane brutalnym zabiegom, których celem jest zmuszenie ich do wstania. Stosuje się wobec nich brutalne kopanie, bicie ciężkimi kijami lub umieszczanie pałki pod napięciem w odbycie. Rzeźnia Po przybyciu do rzeźni, konie są brutalnie wyciągane z ciężarówek. Najpierw robi to kilku mężczyzn, podnosząc i przeżucając konia. Następnie ciągnie się konia za ogon po ziemi. W ten sposób trafiają do rzeźni. Prawo wymaga, by zwierzęta były ogłuszone zanim wykona sie wyrok śmierci. Ogłuszania dokonuje się przy pomocy pistoletu, który wstrzela metalowy bolec w czoło zwierzęcia. Często procedura ta jest ignorowana lub przeprowadzana niekompetentnie i konie odzyskują świadomość, kiedy podrzyna im się gardła. Wiele z nich jest zabijanych na oczach swoich towarzyszy, co jest kolejnym pogwałceniem prawa. Gardło podrzyna się zwykłym nożem (nie wysterylizowanym). Raport Naocznych Świadków Transportu Żywych Konii Do Rzeźni Włoskiej: Tylne drzwi transportera otwierają się, ukazując kłębowisko końskich ciał wewnątrz pojazdu. Niektóre ze zwierząt leżą na boku; inne upadły na grzbiet, a ich kończyny splątały się z kończynami towarzyszy niedoli. Niektóre konie usiłują walczyć. Mężczyzna z całej siły ciągnie je za nogi i ogony, próbując je poruszyć. Na rampie ciężarówki leży przewrócona klacz. Mężczyzna mocno ciągnie ją za ogon, próbując zmusić do powstania. Podczas postoju, służącego "odpoczynkowi", siano jest podawane przez wąskie otwory wentylacyjne w ścianach ciężarówki. Siano jest bardzo rozdrobnione i wepchnięcie nawet niewielkich ilości pokarmu w szczeliny zajmuje dużo czasu. Zmęczone konie stoją obok siebie na targu. Jedno ze zwierząt jest tak wyczerpane, że z jego pyska zwisa język. Dzieje się to jeszcze przed rozpoczęciem podróży do Włoch. Na targu biały koń wchodzi po przegniłej rampie do bardzo starej ciężarówki. Widać, że zwierzę boi się wejść do pojazdu, więc mężczyzna bije je długą, ciężką pałką. Inny mężczyzna ciągnie zwierzę za ogon, a kolejny chwyta je za głowę. Bicie trwa. Obejmuje nie tylko głowę, ale i resztę ciała. Koń próbuje walczyć, a w końcu przewraca się na rampę. Do akcji wkraczają kolejni mężczyźni, którzy używają metalowej sztaby, by zagnać konia do ciężarówki. Bezpośrednim powodem tego zajścia jest stromizna i zły stan rampy. Konie są grupowane w stajni i wiązane w szereg, czekając na załadowanie do ciężarówek. Za nimi pojawia się mężczyzna, który liczy je i uderza każde policzone zwierzę kijem. Koń z poważnym uszkodzeniem klatki piersiowej leży na ziemi i próbuje się poruszać, ale przygniatają go belki zagrody. Weterynarz aplikuje zwierzęciu śmiertelny zastrzyk. Bardzo osłabione konie otacza rój much. Jeden z koni ma uszkodzone oko, inny jest bity kijem - próbuje się go zmusić do przesunięcia się. Biały koń upadł wewnątrz ciężarówki. Leży pokryty potem i brudem, resztką sił usiłując skubać wilgotne siano. Przybywa obsługa transportu, mężczyźni zmuszają konia by wstał. Widać, że jedno z oczu zwierzęcia jest spuchnięte i zakrwawione. Konie upadły wewnątrz transportera. Niektóre ze zwierząt kaszlą i parskają, jedno z nich ma zakrwawione i pokaleczone chrapy. Inne zwierzę zostaje wyprowadzone z transportera. Jest pokryte odchodami i upada na rampę. Zostaje wyciągnięte za ogon - najpierw ciągną je mężczyźni, potem robi to maszyna. Zwierzę zostaje unicestwione. Koń leży w tyle ciężarówki i usiłuje wstać. Inne zwierzęta w popłochu tratują jego ciało. Załoga wyładowuje konie z ciężarówki, by dostać się do leżącej na podłodze, wierzgającej klaczy, której kopyto zaklinowało się w otworze wentylacyjnym. Noga klaczy jest podwójnie skręcona przy ścięgnie, a złamanie tak poważne, że widać oba zakrwawione końce kości. Obsługa próbuje oswobodzić klacz. Po długim czasie przybywa weterynarz w celu zaaplikowania zwierzęciu śmiertelnego zastrzyku. Zanim uda się wywlec zwierzę z ciężarówki, jego kopyto zostanie odcięte. Konie są brutalnie wywlekane z transporterów. Niektóre zwierzęta utknęły wewnątrz pojazdów, ponieważ ich kopyta zaklinowały się w otworach wentylacyjnych. Jeden z koni zostaje zabity. Obcina mu się nogę, by jego ciało mogło być usunięte z pojazdu. Martwa klacz leży w kałuży krwi. Ma uszkodzone oko, gałka oczna wypłynęła z oczodołu. Jedno z uszu klaczy jest oderwane. Obsługa zmusza leżącego konia do powstania, a następnie - pokrytego ekskrementami - wyprowadza z ciężarówki. Kolejny koń pada przy próbie pokonania rampy. Jest bity i ciągnięty za ogon. Z początku zwierzę nie reaguje, ale po chwili spada z rampy, a jego nogi zostają uwięzione pod jej powierzchnią . Obsługa ciągnie go za ucho, zmuszając, by usiadł, a następnie wstał. Wyczerpany koń jest wciśnięty w kąt ciężarówki. Widać, że zwierzę wpadło w panikę i usiłuje wstać. Obsługa zmusza go do powstania, lecz przy wyładunku koń kilkakrotnie upada. Wewnątrz ciężarówki padło wiele koni. Kiedy drzwi zostają otwarte, jeden z koni staje na innym, aby się wydostać na zewnątrz. Inne wychodzą z pojazdu drżące i wyraźnie przerażone, lecz wiele zwierząt jest wciąż uwięzionych wewnątrz samochodu. Stoją one na słabszych zwierzętach, które leżą na podłodze. Mężczyzna dźga je kijem poprzez kraty. Są pokryte potem i fekaliami. ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Nie skomętuję zdjęć... dosyć sie napatrzyłam. Czekam na wasze komentarze... 2005-01-10 18:40:07 skomentuj (21) Myślistwo...i... zdjęcia (uwaga, drastyczne)... Los dzikich zwierząt jest nam coraz bardziej obojętny. Żyjąc w miastach odcinamy się od przyrody, zapominamy o niej. Zwierzęta, które żyją jeszcze w leśnych ostępach są nam obce. Nieudomowione, dzikie, groźne mają swój własny świat, którego nie znamy, poznać nie chcemy. Nie zdajemy sobie sprawy jak bardzo brutalna ingerencja człowieka w przyrodę zniszczyła naturalny byt zwierząt egzystujących na jej łonie. Alarmujące komunikaty o wymierających gatunkach nie wywołują we współczesnym człowieku żadnej reakcji. Myślimy, że tak musi być, bo nic nie da się zrobić, a poza tym "ochrona środowiska" na pewno nad wszystkim czuwa. Czy sytuacja naprawdę jest tak tragiczna? Jeżeli fakty mówią, że tak, kto powinien za to odpowiadać? Kto jest winny? Czy losem zwierząt zaczniemy interesować się dopiero wtedy, gdy zostanie po jednej sztuce z danego gatunku, strzeżonej w ogrodzie zoologicznym? Jak właściwie wygląda sytuacja? Otóż okazuje się, że populacje maleją w zastraszającym tempie. Stworzono przecież już tyle parków narodowych, a zwierzęta są "chronione". No właśnie, w cudzysłowiu. Są chronione teoretycznie. Ponieważ "chronić zwierzęta" znaczy być przeciwko człowiekowi, który ma prawo eksploatować wszystko co daje planeta Ziemia. "Chronić zwierzęta" znaczy nie pozwalać korzystać z nich człowiekowi, a przecież zwierzęta są dla ludzi nie tylko po to aby mogli je jeść. Ludziom potrzebne są skóry zwierząt oraz rozmaite części ich ciała do produkcji ozdób (poroże, kły), nawozów (kości), lekarstw (różne wydzieliny, toksyny, tzw. substancje pochodzenia naturalnego), kosmetyków (elastyna, kolagen zawarte w komórkach zwierzęcych). Wyliczać można by jeszcze długo. Zwierzęta potrzebne są jeszcze ludziom dlatego, aby mogli zabijać je dla przyjemności. Oczywiście, są na świecie narody, które polują na zwierzęta bo muszą, na przykład tam gdzie nie da się uprawiać roślin ze względu na klimat. Ludzie ci idą na polowania jak do sklepu. Ale to nie oni przyczynili się do wyginięcia niektórych gatunków i zastraszającego spadku liczebności innych. Przyczyniło się do tego w dużej mierze kłusownictwo, z którym organizacje ochrony środowiska próbują walczyć, niestety bez skutku, mimo że mają po swojej stronie prawo. Kłusownictwo to proceder na światową skalę. Ogromny biznes przynoszący niezliczone dochody. Ludzie, którzy się nim zajmują nie mają żadnych skrupułów. Chodzi im tylko o pieniądze. Ale to przecież my kupujemy futra, wyroby z kości słoniowej, skóry aligatorów czy węży. Do dziś prowadzi się masową eksterminację tygrysów syberyjskich, zwierząt futerkowych, morsów, słoni, żeby wymienić tylko niektóre z zagrożonych gatunków. Właśnie dlatego, że jest na nie zbyt, że handel nadal istnieje. A co z tak zwanym "legalnym zabijaniem"? Jest ono nie mniej szkodliwe dla populacji zwierząt, gdyż aby je umożliwić robi się ulgi w prawnym systemie ochrony dzikich zwierząt. Tworzy się "prawo polowania", które teoretycznie reguluje ilość odstrzałów i nie dopuszcza do wyginięcia danego gatunku. Cóż z tego, jeżeli na stale kurczących się terenach leśnych, które jeszcze w Polsce pozostały, prowadzi się sprzedaż łowisk dla cudzoziemców? Aby je zareklamować, kusi się myśliwych wymieniając rzadkie (!) gatunki zwierząt. Również na terenach byłego ZSRR oferuje się możliwość odpłatnych polowań, głównie dla chętnych z Europy Zachodniej. Owszem, myśliwi płacą za przyjemność zabijania ogromne pieniądze. Czy znaczy to jednak, że przyczyniają się do ochrony zwierząt? Mamy tutaj do czynienia ze sportem dla bogatych, który chlubnie zwie się łowiectwem. Według definicji sformułowanej przez Niemieckie Stowarzyszenie Myśliwych "łowiectwo jest formą stosowanej ochrony (...)" (?), a konwencja o ochronie zwierząt i środowiska naturalnego Europy podpisana w Bernie w 1979 r. postanawia, że "populacje powinny być utrzymywane na poziomie określonym przez wymagania ekologiczne (...)" Tak mówią przepisy, a jak wygląda rzeczywistość? W Polsce gatunki jelenia i łosia są redukowane. Pomimo przepisów chroniących je przez część roku, ich liczebność maleje. Odstrzał jeleni jest bardzo intensywny, przekracza połowę wykazywanej liczebności. Spadła liczebność sarny leśnej, gdyż "pozyskiwana jest ona mniej oszczędnie niż sarna polna". Polscy myśliwi są zdziwieni, że nastąpił, tak dla nich niezrozumiały, spadek pogłowia rysia. Wprowadzenie zakazu polowań na rysia w całej Polsce "budzi w nich wątpliwości". Podobna sytuacja jest z polowaniami na wilka. Wprowadzenia całkowitej ochrony niektórych gatunków jest dla nich smutną koniecznością. Czy obwiniają za to zniszczone środowisko? Zapewne tak, gdyż nawet przez myśl im nie przeszło, że spadek populacji może następować z powodu nadmiernego odstrzału. Słowo "nadmierny" każdy myśliwy interpretuje na swój sposób, nie mający często nic wspólnego z rzeczywistą ilością zwierząt. Mówiąc o zniszczonym środowisku myśliwi mają oczywiście rację. Rozrastające się miasta ograniczają miejsca, w których mogłyby żyć zwierzęta. Jednakże bezpośrednią przyczyną spadku liczebności zwierząt jest ich uśmiercanie. ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Czy człowiek musi polować? 2004-11-26 16:11:42 skomentuj (20) Tresura, napewno zabawnie? Błyskają światła sceny, piękne panie i prawdziwi mężczyźni z batami w rękach. A wokoło tłum zachwyconych ludzi, bo oto piękne panie i prawdziwi dzielni mężczyźni ujarzmiają dzikie bestie: lwy, tygrysy, słonie lub pokazują piękną tresurę piesków, kotków, koni. Ludzie się cieszą, a zwierzęta? Cyrkowe zwierzęta nie wiedzą co to jest przyjemność życia w naturze. Zabierana jest im wolność i zabroniona swoboda ruchu. W zamian otrzymują więzienie w małych śmierdzących klatkach, baty treserów, różne okrutne metody tresury, strach, ból i cierpienie. Wszystko po to, aby mogły pokazać bezsensowne, wytresowane numery cyrkowe. Życie zwierzęcia cyrkowego nie ma nic wspólnego z naturalną egzystencją. Te biedne zwierzęta całe swe życie muszą spędzić albo w ciasnych klatkach, często zakute w łańcuchy (tak jak słonie), albo na arenie, w strachu przed batem tresera. Na arenie zwierzęta mogą się chociaż poruszać, ale 80-90% życia spędzają one w klatkach, często tak ciasnych, że z ledwością pozwalających na obrócenie się. Ale życie w klatkach to tylko wstęp do prawdziwych męczarni, które nazywane są tresurą. Pat Derby, była treserka w jednym z amerykańskich cyrków, która porzuciła swój zawód i założyła schronisko dla zwierząt cyrkowych tak mówi o tresurze zwierząt: "tresowanie niedźwiedzi jest szczególnie ciężkie. Klasyczną metodą jest bicie ich po nosie. Mieliśmy niedźwiedzia cyrkowego, którego nos był pokryty strupami i nosił ślady wielokrotnego złamania, a jeżeli podnosiło się rękę natychmiast uciekał". O tresowaniu lwów i tygrysów: "Nie jest to miły widok patrzeć na nie podczas tresury. Mają łańcuchy i sznury wokół karków. Stosuje się wobec nich wiele brutalności, aby zmusić do posłuszeństwa wobec tresera". zwierzęta cyrkowe opuszczają swe klatki tylko z okazji ćwiczeń i występów. Nie są żywymi, czującymi istotami - są narzędziami pracy wyćwiczonymi w wykonywaniu swych numerów na wysypanym trocinami klepisku i w przyćmionych światłach reflektorów. Niedźwiedzia nauczono tańczyć, zmuszając go do spacerowania po płycie naładowanej prądem elektrycznym albo na podłożu z rozżarzonego żelaza. Tygrysy, lwy, lamparty, które siadają na tylnych łapach, uprzednio skuwano łańcuchami i rozrzarzonym szpikulcem dźgano pod gardłem dzień w dzień, całymi miesiącami, aż do chwili, kiedy próbując uniknąć nowego ciosu odchylały się do tył podnosząc przednie łapy. Wszystkie zwierzęta tresowane są pod biczem tresera. Treserzy stosują zasadę: "zmusić biczem do uległości". To wszystko odbywa się w imię zdobywania pieniędzy i zadowolenia ludzi, którzy chcą się bawić kosztem innych istot, nie zważając na ich ból i cierpienie. A przecież, jak to udowadnia tzw. "cyrk chiński", można się w cyrku świetnie bawić bez udziału tresury zwierząt. Statystyki Obserwowanie tresury zwierząt jest szkodliwe społecznie, zwłaszcza dla dzieci, które wychodzą po przedstawieniu w przekonaniu, że człowiek może zwierzęta wykorzystywać nawet dla celów rozrywkowych. Zwierzęta przebywają w sztucznych dla nich warunkach oraz zmuszane są do wykonywania nienaturalnych czynności ora zachowań. W 1978 roku w Paryżu UNESCO uchwaliło Światową Deklarację Praw Zwierząt, która podkreśliła, że każde zwierzę ma prawo do życia na wolności oraz nie może służyć rozrywce człowieka. W 1981 roku w Wielkiej Brytanii na Konferencji Narodowego Związku Kierowników Szkół zalecono, aby dzieci nie zachęcać do uczestnictwa w pokazach poniżających zwierzęta. Cyrków z tresurą zwierząt nie wpuszcza się do: całej Skandynawii (dopuszczana jest tylko tresura psów i koni), około 160 miast Anglii, 13 Australii, 2 Nowej Zelandii, a także do poszczególnych miast Szwajcarii, Kanady i USA. Alternatywą dla przedstawień, w których uczestniczą zwierzęta, są cyrki bez tresury, np. Cyrk Słońca [Cirque du Soleil] z Kanady [mający również siedziby w Europie, USA i Azji], Cyrk Chiński. Fotki ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() 2004-11-03 18:33:35 skomentuj (14) Mięsożerstwo to moredrstwo + zdjęcia bez komentarza... ![]() Mieso nie rośnie na drzewie. Kupując w sklepie kawałek mięsa, nie zastanawiamy się, nakładem jakiego cierpienia został nam dostarczony. Nie myślimy o tym, że kiedyś była to żywa, czująca istota. Każdy, kto miał ulubione zwierzątko, wie że są to żyjące stworzenia, zdolne do zadowolenia, radości strachu, głodu, bólu, tak samo jak ludzie. Nasze psy i koty kochamy, nigdy nie przyszłoby nam do głowy, żeby je zjeść. Każdego roku na całym świecie ginie w rzeźniach ponad 20 miliardów krów, cieląt, świń, drobiu i innych zwierząt. Zwierzęta zamykane są w setkach tysiecy ferm hodowlanych, w których warunki są, na skutek ograniczania wydatków, zatrważające! Przez całe ich życie leżą lub stoją w klatkach, które nie pozwalają na obracanie się, często wśród własnych odchodów i trupów sąsiadów. Warunki hodowlane powodują wśród zwierząt zachowania nienormalne, takie jak kanibalizm czy częste próby samobójcze. Mieso, które kupujemy w sklepie pochodzi z brudnych i cuchnących zwierzęcych "fabryk" i rzeźni, których nawet nie współczucie wobec losu zwierząt, ale sam odrażający widok skłania do porzucenia mięsnej diety! Taniej- żywe "mięso". Jadąc polskimi drogami można często natknąć się na przejeżdżające "kwiczące" lub "beczące" TIR-y. Czy zastanawiamy się głębiej co się na naszych oczach rozgrywa? Pomimo ogromowi cierpienia jakiemu poddawane są zwierzęta hodowlane na fermach, ich podróż do rzeźni jest często najbardziej przerażająca częścią ich życia. Krowy, świnie, owce czy konie przewożone do rzeźni w stłoczeniu w wagonach lub samochodach ciężarowych często podczas jazdy giną uduszone, z pragnienia czy stratowane przez współtowarzyszy podróży. Sytuacja taka ma miejsce oczywiście nie tylko w Polsce. A skąd się ona bierze? Transport mięsa zabitych już zwierząt w chłodniach jest znacznie droższy od transportu mięsa w "naturalnych magazynach", jakim jest własne ciało zwierząt. Okrutni przedsiębiorcy nie liczą się z cierpieniem jakie spotyka zwierząta podczas wielokilometrowych podróży, również międzynarodowych. Prawdziwe historie. Na kurzych fermach obcina się kurom dzioby rozżażonym do białości żelazem. Robi się to po to, żeby zwiezęta się nie "zadziobały". Zwierzęta np. gęsi, popełniają "samobójstwo" tłukąc głową o metalową klatkę, w której są zamykane. Zwierzaki "żyją" w klatkach ok. 20-30 centymetrów kwadratowych, w których nie moga się obrócić i położyć. Śmierć jest dla nich końcem menczarni i ucieczką od bólu zadawanego przez ludzi, którzy kiedyś wydawali się niegroźni. A teraz zdjęcia BEZ KOMENTARZA: ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() Nie chce tutaj nikogo zmuszać do wegetarianizmu. Pragnę tylko, poinformować was jak wiele bólu i męczarni muszą przejść zwierzęta, zanim trafią na wasze talerze. 2004-10-21 12:57:00 skomentuj (23) 30 myszom podano lek X... Ból, cierpienie, śmierć. W polskich laboratoriach umierają zwierzęta. Czy można temu zaradzić? Co zrobić by było lepiej? Na te i inne pytania, odpowie Doktor Nauk Medycznych, do którego dotrzeć- nie było łatwo. J: Na jakich zwierzętach są najczęściej przeprowadzane doświadczenia? T: Są to przeważnie zwierzęta laboratoryjne, takie jak myszy, szczury, świnki morskie, króliki, małpy, ale także psy i koty. J: Jakie eksperymenty przeprowadza się na tych zwierzętach? T: Najczęściej testuje się na nich leki i kosmetyki. Wypróbowuje się na nich nowe metody leczenia (np. terapia fotodynamiczna), klonowanie, jak również testuje się na nich nowe urządzenia i materiały przydatne chirurgom podczas operacji (szwy, siatki, sztuczne naczynia). (Chwila namysłu) Bada się wpływ warunków środowiska na organizmy żywe (niedotlenienie, przyspieszenia, stan nieważkości). J: Skąd brane są zwierzęta doświadczalne? T: W tej chwili brane są one wyłącznie ze specjalistycznych hodowli. Kiedyś brano zwierzęta ze schronisk, sklepów lub łapano bezdomne na ulicy. Teraz, już się tak nie robi, ze względu na cechy, które muszą być identyczne, by doświadczenie się udało, a wyniki były porównywalne. J:W jakich warunkach przeprowadzane są eksperymenty? T: Doświadczenia na zwierzętach przeprowadzane są w laboratoriach, które muszą spełniać określone kryteria regulowane przez odrębne przepisy. Na czas eksperymentu zwierzęta mają zapewnione wyżywienie, dostęp do wody. Jeżeli warunki eksperymentu na to pozwalają, badania przeprowadzone są w znieczuleniu, a zespoły badawcze mają obowiązek tak prowadzić badania, aby zwierzęta nie cierpiały, a ich ilość była jak najmniejsza. J: Czy żywność też jest testowana na zwierzętach? T: Tak. Bada się głównie niedobory żywieniowe, żywność modyfikowaną genetycznie oraz produkty stosowane w żywieniu dojelitowym. J: Jaki procent z tych zwierząt ginie? T: Zależy to od rodzaju badań, jednak trzeba przyjąć, że ginie ponad 95% badanych. J: Dlaczego mimo rozwoju technologii ludzie wciąż testują na zwierzętach, a nie tak jak w krajach Zachodnich na wyizolowanych kulturach tkankowych? T: Po pierwsze na Zachodzie też prowadzone są badania na zwierzętach. Ale głównie dlatego, że nie wszystkie efekty można prześledzić na hodowlach tkankowych, a organizmy żywe często reagują inaczej, niż pojedyncze komórki. J: Czy każdy może przeprowadzić takie doświadczenie, czy potrzebna jest na to zgoda komisji etycznej? T: Kilka lat temu weszły nowe przepisy, w wyniku których potrzebna jest zgoda Komisji Etycznej na rozpoczęcie takich badań. Trzeba dodać, że uzyskanie takiej zgody nie jest łatwe, a prowadzenie eksperymentów bez takiej zgody jest karane. J: Czy często zdarza się, że przeprowadzane badania nic nie dały i trzeba je powtórzyć? T: Cóż, każde badanie coś daje. Trzeba tak przygotować eksperyment, aby nie powtarzać doświadczeń już wykonanych przez innych naukowców. Powtarzalność eksperymentów zależy w znacznym stopniu od schematu badań i ich przebiegu. J: Słyszałam, że 70% leków zostało wycofanych z rynku ze względu na efekty uboczne, których u zwierząt nie zaobserwowano. Więc to nieprawda, że eksperymenty są skuteczne, a zwierzęta są najlepszą pomocą naukową? T: Każdy organizm reaguje inaczej, nie da się przewidzieć, czy produkt, który właśnie wchodzi na rynek nie będzie szkodliwy dla człowieka, nawet, jeśli u zwierząt nie wystąpiły żadne skutki uboczne. Jeśli chodzi o tę pomoc naukową, to jak już mówiłem niektórych organizmów nie można zastąpić niczym innym, więc (przynajmniej na razie) zwierzęta są głównym przedmiotem doświadczalnym. J: Czy sądzisz, że testy na zwierzętach będą kiedyś całkowicie zakazane? T: Mam taką nadzieję, nauka wciąż idzie naprzód, więc może kiedyś będzie to możliwe. J: Dziękuję za rozmowę. Na zakończenie dodam tylko, że wywiad przeprowadzałam samodzielnie. Kopiowanie i rozpowrzechnianie będzie karane! No a teraz najokropniejsze zdjęcia zwierząt. ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() 2004-10-04 18:51:27 skomentuj (19) gabi *13- to dla ciebie! Przedewszystkim dziękuje za przemiłe komentarze pod poprzednią notką. Cieszę się, że myślimy podobnie i tak samo nie zgadzamy się na okrucieństwo, które spotyka te wszystkie zwierzaki. Na prośbę Gabi*13, napiszę cosik o futrach. Kiedyś pisałam podobną notkę, ale nie każdy ją czytał, a już napewno nie każdy wie ile okrucieństw pominęłam. Teraz napiszę całą prawdę, z każdym szczegółem i bolesnym faktem. (Zdjęć i notki cenzura nie objęła- uważajcie!) ____________________________________ Zwierzaki w obozie Czym jest futro? Miekim, ciepłym okryciem na chłodne dni? Zanim futro zawiśnie na wieszaku w sklepie, przedtem ktoś uszył je ze zdartych zwierzętom futer! Dla jednego futra przeciętnej wielkości zarzyna się np. 27 szopów, 40 soboli, 152 gronostaje, 11 rysi, 18 rudych lisów, 55 dzikich norek, 100 szynszyli, 100 wiewiórek... Jak zdobywa się taką ilość zwierząt? Część wyłapuje się z lasu - zastawia się sidła, zwierzęta w nie wpadają, a potem konają nawet kilka dni - futro zostaje nieuszkodzone. A czy nie można by tego było robić "łatwiej"? A pewnie! Są przecież "fabryki futer" - zwyczajne obozy koncentracyjne dla zwierząt. Dosłownie! Zwierzęta ściśnione są na nienaturalnie małym terenie, w szokująco małych klatkach, w których tylko jedzą wydalają i "hodują" na sobie futro. Przez całe swoje krótkie życie czekają na śmierć! Taka hodowla zwierząt na ich futra rozpoczęła się na większa skalę na początku XX wieku - wieku totalitaryzmów. Najwięcej hodowanych jest lisów i norek. Godzinami... w potwornym bólu Połowa zabijanych na futra zwierząt to istoty żyjące na wolności. Do ich chwytania używa się głównie potrzasków. Jest to metoda tak okrutna, że jej stosowania zakazano już w ponad 60 krajach. Gdy zwierzę nadeptuje na zastawioną pułapkę, dwa żelazne kleszcze natychmiast zaciskają się na kończynie, raniąc je głęboko i powodując ogromny ból. Czasami zwierzę złapane w potrzask nie ginie od tego. Przeżywa wtedy okropne cierpienia i usiłuje się uwolnić. Udaje się to tylko wtedy, gdy w wyniku skręcania się wokół kleszczy, szarpania i gryzienia oderwie sobie uwieziona łapę. Do łapania zwierząt używa się też sieci. Są to nylonowe lub metalowe pętle z węzłami, które zaciskają się i duszą, jak tylko zwierzę włoży w nie głowę. Jeżeli pętla zaciśnie się poniżej szyi, agonia ofiary wydłuża się.Sieci wykorzystuje się do chwytania rysiów i żbików, czasem lisów i kojotów. Potrzaski i sieci nie wybierają swoich ofiar - bardzo często łapią się w nie psy, koty, owce czy ptaki. Te "niepożądane" zdobycze stanowią ponad połowę schwytanych w potrzaski zwierząt i są one traktowane jak śmieci i wyrzucane. Okrutna śmierć jest końcem koszmarnego życia Zabijanie dla futer zwierząt, które są specjalnie w tym celu hodowane, nie jest w żadnym stopniu lepsze od zabijania ich we wnykach. Nie tylko śmierć ale też życie na fermach futrzarskich jest dla zwierząt niewyobrażalną torturą. Hodowcy, by ograniczyć swoje koszty tłoczą zwierzęta w maleńkich drucianych klatkach (typowymi wymiarami są 70x20 cm i 30x40 cm), co powoduje u tych zwierząt - które jako dzikie potrzebują dużych przestrzeni i ruchu - nieustanne cierpienie. Zwierzęta popadają nie tylko w częste choroby fizyczne, ale też psychiczne. Nagminne są anormalne zachowania jak obłąkańcze kręcenie sie po klatce, odgryzanie własnych ogonów czy kanibalizm, przez który tracone jest około 10% hodowli. Poprzez badania i doświadczenia udało się hodowcom utworzyć krzyżówki o odpowiednniej barwie. Na skutek manipulacji genetycznych hodowcy doprowadzili np. do powstania norek o białej, szarej, mahoniowej i niebieskawej maści. Proces ten nie zmienia tylko koloru futra, ale powoduje też u tych zmutowanych istot wiele dotkliwych schorzeń. Zwierzęta hodowane na futra karmione są mąką wymieszaną z mięsem, którym często są inne zwierzeta zabite już przy obdzieraniu z futra. Norki zabija się po siedmiu miesiącach hodowli poprzez złamanie karku, wstrzyknięcie trucizny lub uduszenie gazem, np. spalinami samochodowymi. Lisy zabija się jesienią prądem elektrycznym. By uzyskać odpowiednie futro z karakułów, czyli owiec żyjących w środkowej Azji, zabija się je zaraz po urodzeniu przez poderżnięcie gardła. Na futra hoduje się też szynszyle, szopy, tchórze i nutrie. Streszczenie- czyli fakty w skrócie Wielu ludzi noszących futra usprawiedliwia się,żę ich futra zostały zrobione ze zwierząt zabitych na fermach, a nie ze złapanych we wnyki i umierających przez wiele dni w cierpieniach. Powszechnie sądzi się, że hodowla na fermach jest humanitarna. W rzeczywistości nie ma nic humanitarnego w pozbawianiu zwierząt ich naturalych warunków życia. Hodowanie zwierząt na farmach jest po prostu zinstytucjonowanych sposobem torurowania!!!! Co jest więc złego w hodowaniu zwierząt na fermach? Warto wiedziec jakie gatunki zwierząt są hodowane i mordowane na fermach. Są to : norki ( około 26 milionów rocznie), lisy (4,5 miliona rocznie), szynszyle ( 250 tysięcy rocznie), sobole ( 150 tysięcy rocznie), tchórze (100 tysięcy rocznie), szopy ( 100 tysięcy) oraz rysie i nutrie. Norki to zwierzątka drapieżne pochodzące z Ameryki. Są samotnikami spedzającymi wiekszą część dnia w wodzie. Norki są bardzo ciekawskie i dlatego potrzebiją duzej przestrzeniżyciowej. Tak aktywne zwierzątka nie przystosowują się łatwo do życia w klatkach. ![]() Norki hodowane na fermach, mimo prób udomowienia, są genetycznie dzikie. Aż do lat 30-tych XX w. hodowcy nadal dodawali dzikie norki do swoich hodowli. W ten sposób udomowienie, i tak trwajace tysiące lat, jest niemozliwe. Na farmach norki trzymane w klatkach szerokich na 25,40 cm i długich na 60,96 cm są pozbawiane odpowiedniej przestrzeni. To ciagłe uwiezienie w klatce negatywnie wpływa na psychikę tych zwierzatek. Stają się neurotyczne, niektóre z nich potrafią godzinami chodzic tam i spowrotem w klatce.Na farmach norki trzymane w klatkach szerokich na 25,40 cm i długich na 60,96 cm są pozbawiane odpowiedniej przestrzeni. To ciagłe uwiezienie w klatce negatywnie wpływa na psychikę tych zwierzatek. Stają się neurotyczne, niektóre z nich potrafią godzinami chodzic tam i spowrotem w klatce. Tak zasraszajace warunki hodowli wywołyją chroniczny stres, który powoduje, ze norki cierpią nawrzody żołądka i powiekszenie gruczołów produkujacych adrenalinę. Aby zatuszowac tę przerażającą prawdę hodowcy przeprowadzili serię testów, próbując udowodnic, że norki nie cierpia psychicznie.. Do swych badań użyli młodych, jeszcze zdrowych osobników, tym samym zafałszowujac prawdę. Z powodu cierpienia norki często okaleczaja się, odgryzajac sobie ogony. Jest to bardzo nie wygodne dla hodowców ponieważ obniża wartość futra. Hodowcy mogliby powiększyć norkom klatkii w ten sposób zapobiec ich samookaleczaniu się. Niestety wiązałoby się to z dodatkowymi kosztami, więc hodowcy wybierają tańszą opcję. Wraz z nowymi trendami w modzie zmienia się przemysł futrzarski. Aby uzyskać nietypowe dla norek barwy futra i sprostać wymogom mody, hodowcy stosują rozmnażanie wsobne. Ta manipulacja genetyczna doprowadziła do powstania norek o białej, szarej, mahoniowej i niebieskawej maści. Konsekwencją tego procesu jest nie tylko zmiana barwy futra ale również problemy fizjologiczne. Na przykład, biała norka Hedlung która jest genetycznym mutantem, wyprodukowanym na fermie, głuchnie po 30 dniach życia. Innym przykładem jest Królewska norka pastelowa, u której często rozwija się deformacja szyji. Niebieska norka Iris ma z koleji osłabiony system odpornościowy, co spowodowane jest niedoboremkomórek obronnych. Tego typu schorzenia dotyczą tylko norek hodowlanych i są bardzo powszechne. Życie lisów hodowanych na fremach jest nielepsze od życia norek. Lisy hodowlane często uciekają się do kanibalizmu, co jest związne z potwornymi warunkami 'życia' w zatłoczonych klatkach. Szacuje się, że hodowcy tracą 20% hodowli. Połowa tych srat spowodawana jest kanibalizmem. Zwierzęta na farmie nie są w stanie zachowywać się w sposób naturalny, traktowane są one instrumentalnie, a nie żyjące i czujące istoty. Całe te cierpienie i śmierc służą tylko wyprodukowaniu luksusowego produktu które nie ma wcale praktycznego zastosowania. Ciekawe jak posiadacze futer mogą uwielbiać swoje zwierzęta domowe i jednocześnie popierać procedertorturowania i zabijania innych zwierząt. Fermy lisie są zakazane w Holandii i dlatego wszystkie muszą być zlikwidowane do 2004 roku. Od 01.01.2000 r. hodowla lisów jest nielegalna w Szwecji. W Austrii w związku z prozwierzęcymi ustawami nie ma ferm lisich . Wielka Brytania zakazała hodowli zwierząt futerkowych w grudniu 2000 r. Tego typu działania potwierdzają, że dobro zwierząt hodowlanych jest ważnie dla wielu ludzi. Trzeba pamiętać że śmierc dla tych zwierząt jest horrorem najczęściej stosowaną metodą zabijania lisów jest analne porażenie prądem. Norki są zwykle zagazowywane np. spalinami samochodowymi, trute, łamie się im kark lub dusi (wszystkie chwyty dozwolone byle by tylko futra nie zniszczyć) Chodowcy szynszyli dumnie przyznają że wiekszość szynszyli zabijana jest przez łamanie karku lub rażenie prądem. Wielu chodowców przypina metalowe klamry do uszu i do genitalii szynszyli by wykonać egzekucje.Ponieważ szynszyle są małe potrzeba aż 100 osobników poto by uszyć jedno futro. Przemysł futrzarski uważa że jest to "humanitarne". Pomimo prób umniejszania przez przedstawicieli przemysłu futrzarskiego cierpienia zadawanego zwierzętom. Strasznej prawdy nie da się ukryć. < B>Zdjęcia, których nie skomentuje Uwaga, drastyczne! ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() ![]() No, i jeszcze inne. Mam nadzieję, że chociaż odrobinkę współczucia okażecie tym zwierzakom. Cóż jeszcze mogę dodać. Adresy stron, z których zapożyczyłam zdjęcia znajdziecie w linkach. Papatki i 3majcie się! 2004-08-30 18:42:22 skomentuj (16) Sadyści i mordercy... Rozwiązanie? Psa do pieca! Sukę i jej szczenię zabił i wrzucił do pieca mężczyzna we wsi pod Łobzem. Prokuratura oskarża 47-letniego Piotra W. Był on z wizytą u znajomego we wsi w okolicy Łobza. Wtedy na podwórko wbiegły dwa psy. Znajomy wyjaśnił mężczyźnie, że to zwierzęta jego sąsiada. Miały często wbiegać na to podwórko i wyjadać karmę jego psom. Piotr W. znalazł rozwiązanie tej sytuacji. Wziął drewniany drąg, poszedł na sąsiednie podwórko i ciosami w głowę zabił sukę oraz szczenię. Następnie dorosłego psa wrzucił do pieca, a szczenię - na kupę obornika. Mężczyzna przyznał się do winy. Grozi mu kara więzienia do dwóch lat. ![]() Powiesić psa? Czemu nie! Do dwóch lat więzienia grozi mieszkańcowi Przemyśla, który zamordował bestialsko psa, będącego własnością jego syna. Z nieustalonych dotąd powodów powiesił zwierzę na drzewie - poinformował zastępca komendanta przemyskiej Straży Miejskiej Marek Wałczyk. Strażnicy przekazali sprawę Komendzie Miejskiej Policji w Przemyślu, która wszczęła w tej sprawie postępowanie. Sprawcą przestępstwa zajmie się prokurator. "Z naszych ustaleń wynika, że zwierzę nikomu nie zagrażało i było zdrowe. Ustaliliśmy też świadków tego przestępstwa" - powiedział Wałczyk. Światowa deklaracja praw zwierząt mówi w artykule 6, że "każde zwierzę, które człowiek udomowił, ma prawo żyć tak długo, jak długo pozwala mu na to jego gatunkowa natura". Spłonęły kurczaki! Ogień zauważono przed 8.00. Płonęła konstrukcja kurnika o powierzchni 1,6 tys. mkw. – Gdy na miejsce dojechała pierwsza jednostka, zawalony był już metalowy dach budynku, a płonąć zaczynało poszycie przyległej do kurnika części mieszkalnej – relacjonuje st. asp. Dariusz Derda, rzecznik gorzowskiej komendy straży pożarnej. Ostatecznie udało się uratować mieszkanie, jednak doszczętnie spłonął kurnik wraz z drobiem. Zginęło 14 tys. kurcząt. Właściciel budynku wprowadził je do kurnika zaledwie dzień wcześniej, w niedzielę. W akcji, która trwała 4 godziny i 45 minut, uczestniczyło dziewięć samochodów i ponad 30 strażaków, także ochotników. Wstępnie zniszczenia wyceniono na 350 tys. zł. – To jeden z najkosztowniejszych pożarów w ciągu ostatnich lat – ocenili strażacy. Nieznana jest jeszcze przyczyna pożaru, sprawą zajęła się policja. Jak nieoficjalnie dowiedziała się ,,Gazeta Lubuska’’, niewykluczone, że doszło do podpalenia. ![]() Rzeź fok? To nie nowość! Przeciwko największej od 50 lat masakrze fok protestuje wiele organizacji na całym świecie. Mimo to zapadła decyzja o ich eksterminacji. To nie fok jest za dużo, ale myśliwych czyhających na łatwy zysk. Znowu rośnie popyt na skórę oraz wyroby z martwych fok, w tym na rynku rosyjskim i polskim. Interesy okazują się ważniejsze, niż życie tych pięknych zwierząt. A polowania te są wyjątkowo okrutne. Zabić , zgodnie z prawem, można już 12-dniowe foczki, które zaczęły dopiero tracić swoja puchatą, białą sierść. Jednakże przestrzeganie prawa to fikcja, ponieważ państwowy monitoring prawie nie istnieje. Zgodnie z prawem polujący na foki powinni zrobić prosty test, by sprawdzić, czy foka jest martwa, zanim zaczną zdejmować z niej skórę. Rzadko który myśliwy wywiązuje się z tych obowiązków. Foki są też często żywcem ciągnięte po lodzie za pomocą haków oraz pozostawiane ranne, by same umarły. Międzynarodowa opinia publiczna nie jest jednak bezsilna. Także my, Polacy, wyrazimy swój żal i wstyd z powodu haniebnej decyzji rządu Kanady. Przekażemy list Ambasadorowi Kanady, w którym potępimy polowanie na foki jako niegodne współczesnego człowieka. Każdy może też wysłać swój protest na adres ambasady: wsaw@dfait-maeci.gc.ca oraz podpisać petycję "milion podpisów dla miliona fok": http://www.ifaw.org/ifaw/general/default.aspx?oid=85044 Nie możemy zgodzić się, by korzyść ekonomiczna naginała prawo i prowadziła do barbarzyństwa! ![]() Legalne pasztety? Na skutek działań organizacji walczących o prawa zwierząt w polskiej ustawie znalazł się przepis zakazujący tuczu gęsi i kaczek na stłuszczone wątroby. Mimo protestów hodowców posłowie uznali, że takie postępowanie jest niehumanitarne. W niektórych krajach Unii Europejskiej (np. Francja, Węgry) jest to dopuszczalne. Tucz ptaków trwa ok. 4 tygodni, podczas których trzy razy dziennie przez metalową rurkę wtłacza się do organizmu kilogramy ziarna. Po tym okresie gęsia wątroba waży nawet 2,5 kg, podczas gdy ten sam organ u hodowanego normalnie zwierzęcia po 4 latach nie przekracza zazwyczaj 300 g. Ustawa zabroniła również importu zwierząt i produktów zwierzęcych uzyskanych w wyniku chowu lub hodowli z naruszeniem przepisów naszego prawa. Nie wolno więc było sprowadzać zarówno samych wątróbek, jak i np. słynnego przysmaku francuskiego foie gras. - W projekcie rządowym nie było przepisu ograniczającego import. Został dodany podczas prac w Sejmie. Intencją posłów było, aby do Polski nie wolno było sprowadzać żadnych produktów uzyskiwanych w sposób niezgodny z ustawą o ochronie zwierząt. Inną kwestią jest oczywiście, jak ten zakaz można egzekwować. Teoretycznie nie wolno importować mięsa zwierząt, które były niehumanitarnie traktowane, ale jak to sprawdzić - mówi Józef Pilarczyk, sekretarz stanu w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Rzeczywiście, foie gras było w niektórych polskich restauracjach podawane. Można je było też kupić w ekskluzywnych sklepach spożywczych. Tyle że decydując się na ich sprzedaż, przedsiębiorca narażał się na karę aresztu lub grzywny. Tymczasem od 1 maja może zupełnie legalnie sprowadzać i sprzedawać produkty uzyskane w sposób niezgodny z naszą ustawą, jeśli pochodzą one z któregoś z krajów UE. A wszystko dlatego, że w ustawie użyto słowa: "import". Od akcesji Polski do UE wszystkie towary sprowadzane z krajów Wspólnoty nie są już bowiem importem. - Zgodnie z zasadą swobodnego przepływu towarów (art. 28 traktatu WE) wszystkie towary wytworzone zgodnie z prawem jednego z państw członkowskich mogą być przedmiotem obrotu na terytorium całej UE, a zatem francuskie foie gras może być sprowadzane do Polski - tłumaczą prawnicy z Urzędu Komitetu Integracji Europejskiej. W efekcie produktów uzyskiwanych niezgodnie z polską ustawą nie wolno sprowadzać tylko z krajów spoza UE. Możliwe stało się też produkowanie pasztetu ze stłuszczonych wątróbek. Jedyny warunek - gęsi nie mogą być hodowane w Polsce, tylko sprowadzane z krajów UE. Skoro intencją ustawodawcy było uniemożliwienie sprowadzania produktów uzyskiwanych w sposób niehumanitarny, wystarczyło w ustawie użyć innego słowa niż "import". Zasada swobodnego przepływu towaru nie jest bowiem absolutna. Art. 30 traktatu WE (w ramce) pozwala na wprowadzenie zakazów i ograniczeń przewozowych, np. ze względów moralnych. Organizacje zajmujące się prawami zwierząt deklarują, że będą starały się przywrócić poprzedni stan. - Trzeba zamknąć tę furtkę. Podejrzewam, że jedynym sposobem będzie zmiana ustawy, dlatego też podejmiemy starania w tym kierunku - mówi Dariusz Gzyra, przewodniczący stowarzyszenia Empatia ![]() 2004-06-15 19:18:09 skomentuj (14) Doświadczenia na zwierzakach... Jak się testuje na zwierzętach? Zwierzęta rani się okrutnie, zdziera się im skórę do żywego mięsa i wciera się substancje toksyczne, wprowadza się też do żołądka, płuc, wstrzykuje do mięśni, żył. Zwierzęta są poddawane działaniom promieniowania i palone żywcem, rozrywane, ogłuszane, uszkadza się ich mózgi, zaszczepia śmiertelne choroby i rakotwórcze guzy - małpom niszczy się mózgi, aby studiować chorobę Parkinsona, stawy i przeguby królików są chemicznie rozpalane, aby zbadać reumatyzm, koty są zarażane wirusami, króliki, psy i owce są niszczone toksynami. Myszkom goli się futerko do gołej skóry i posmarowane próbkami kremów z filtrami UV piecze się żywcem pod lampami kwarcowymi. Wciąż na wielu uczelniach (również polskich!) powtarzane są bezsensowne, pseudonaukowe testy udowadniające po raz setny coś, co jest od dawna wiadome i co można zastąpić dokładniejszymi nagraniami video albo programami komputerowymi. Przykładem takiego bezużytecznego okrucieństwa jest choćby ujawniona w polskiej prasie próba wykonania "badania naukowego" dla pracy magisterskiej mającej polegać na zabiciu 14 wilków, by zbadać jaką mają florę bakteryjną w przewodzie pokarmowym. Pomijając już fakt, że dla badania można by te zwierzęta jedynie na pewien czas uśpić, zamiast je zabijać, to jaka jest odkrywczość naukowa takiej pracy? A podobnie absurdalnych przykładów jest aż nadto. Co jest jednak szczególnie zatrważające dla samych ludzi użycie zwierząt jako eksperymentalnego modelu człowieka musi dać fałszywe wyniki, ponieważ takie badania mówią nam o zwierzętach, a my potrzebujemy wiedzy o ludziach, podczas gdy poszczególne gatunki różnie reagują na te same substancje i te gatunkowe różnice mogą być przyczyną sprzecznych i mylących rezultatów. Do alternatywnych wobec wiwisekcji środków doświadczalnych nie trzeba obecnie przekonywać, ponieważ do wszystkich poważnych badań wykorzystuje się już wyłącznie testy na komórkach i tkankach ludzkich czy specjalistyczne i bogate w wyborze oprogramowania komputerowe. Alternatywne doświadczenia z doskonałym skutkiem wykorzystuje się już od ponad 20 lat. Metody te okazują się często tańsze, szybsze i bardziej efektywne, jak również chronią życie. Wiwisekcja pozostaje w rozwoju cywilizacyjnym wyłącznie archaicznym balastem prawnym, trudnym do odrzucenia z powodu powiązań gospodarczych wielu wpływowych grup producenckich, jednak nie mającym żadnego związku z nauką czy zdrowym rozsądkiem. Naukowcy, którzy twierdzą inaczej, kryją w ten sposób jedynie swoje interesy finansowe, stanowiska pracy lub własny dorobek naukowy oparty na wątpliwym materiale badawczym. Ostatnie zdjęcia były drastyczne? Co powiecie o tych?! Małpka Very drastyczne Małpki Elektrowstrząsy Wyrazy współczucia... Króliki Na śmietniku... Co 1 sekunde w USA umiera zwierze Co 2 sekundy w Japoni... A co 12 sekund w UK Dane zdobyłam z wielkim trudem i jestem pewna, że są prawdziwe:{ ![]() 2004-05-23 14:34:20 skomentuj (25) |